poniedziałek, 29 marca 2010
Jestem, nie znikam na dobre. Musiałam sobie poukładać myśli. Waga generalnie ma tendencje spadkowe, ale nie takie, jakie bym sobie marzyła. Zupełnie inne niż na początku. Ale wiem, że jeśli się obrażę i wrócę do nawyków podjadania ciągłego słodyczy, to mam więcej do stracenia, niż zyskania. Nie dobrnę do ósemki przed świętami, tym bardziej, że wciąż na topie jest styl mieszany - wzorowy tydzień i grzechotwórczy weekend. Na dziś - 91,4 kg.
sobota, 20 marca 2010
Zdemotywowana znikam. Tymczasowo. Aż mi złość na wagę nie przejdzie. Mam gdzieś tą dietę, skoro nic się nie zmienia.
czwartek, 18 marca 2010
Młody został dziś ze mną w domu. Już kiedyś mu obiecałam, bo bardzo lubi wspólne pitraszenie, pieczenie ciastek. I dziś po jękach się zgodziłam. I upiekliśmy z połowy porcji w przepisie. I się nawpierniczałam. Sporo zostało, ale też zjadłam dużo. Za dużo. Miałam zjeść jedno, zjadłam może kilkanaście. Malutkie są, ale jednak. Przykręcam więc śrubę na resztę dnia. Ehhhh.... słabość ludzka.... A ostatnie dni było tak bardzo grzecznie...
środa, 17 marca 2010
Dziś rano - 400 gram więcej, niż wczoraj! :/ Wiem, wiem, wahania mogą się zdarzać. Kolejna nauczka dla mnie - nie ważyć się codziennie. No to może poczekam do soboty? Postaram się. Bo dieta idzie mi bardzo idealnie. Za weekendowe grzeszki minimalnie okroiłam sobie dzienną wartość kaloryczną, spokojnie daję radę. W ramach chorobowego poruszania się - umyję dziś okna w środku. Mężulek dokończy dzieła, jak wróci z pracy. Czasami marzę sobie, jakby to było cudownie obudzić się pewnego ranka z tą wymarzoną idealną wagą. Ale nic w życiu samo nie przychodzi. Trudno nie być z siebie dumną, jeśli nigdy w życiu nie wytrzymało się na diecie tak długo, jak teraz. To już ponad 3 miesiące! Nie tracę więc nadziei - w końcu mój cel jest bardzo realny :)
wtorek, 16 marca 2010
Muszę przyznać, że moja silna wola dała wczoraj radę. I dziś też da, tak jestem zdeterminowana. Tym bardziej, że szalenie frustruje mnie tak powolny spadek wagi - ostatnio max 100 gram na dzień Dziś rano - 92,2 kg. I dobrze, i źle.
poniedziałek, 15 marca 2010
Dopiero co pisałam, że weekendy wpływają na moje podjadanie, a tylko praca pozwala mi się zebrać i pilnować założeń do końca. Tymczasem stanęłam przed wyzwaniem - bycie w domu przez tydzień, na zwolnieniu. No to będę stawiać czoła moim słabościom. Nie jestem jakoś obłożnie chora, co by osłabiło mój apetyt. Walczę za to od 3 tygodni z katarem i ogólnym przeziębieniem, od piątku biorę miejscowy antybiotyk, więc dziś, wobec koszmarnego samopoczucia rano, lekarka kazała mi do piątku zostać w domu. Muszę więc dać radę! Lecę poczytać co u Was :)
niedziela, 14 marca 2010
Zła jestem na siebie. Ciasta jakoś sporo nie zjadłam, ale mam już tak, że w weekend puszczają mi dietowe hamulce - tu skubnę, tam podjem, tu powpierdzielam. Niedużo, ale jednak zupełnie niezgodnie z planem. Za to, jak chodzę do pracy, to dieta funkcjonuje, jak w zegarku. No to od jutra będzie lepiej. Bo dziś nawet kolejne 100gram mniej wkurza. Że za mało. Na stanie dzisiaj - 92,4 kg.
sobota, 13 marca 2010
Wpadłam w ciąg codziennego ważenia. Ostatnio. Ale dziś rano zapomniałam się zważyć, jak się zorientowałam, byłam już po śniadaniu. Wczoraj za to było najmniej od początku odchudzania - i zgodnie z moim mottem "małymi kroczkami do celu" - kolejne gramy mniej - 92,5 kg. Dziewczyny, wczoraj mąż mi powiedział, że oglądał zdjęcia z listopada i stwierdził, że bardzo już widać zmianę. Pooglądałam więc też sobie, jaka byłam te 4 miesiące temu i też to widzę :) Na co dzień, oprócz zmian w ciuchach, jakoś ciągle mi się wydaje, że zmieniłam się naprawdę minimalnie. Ciekawe, kiedy sama w lustrze powiem do siebie, że niezła ze mnie laska ;)
Tym razem skutecznie - no ja mam nadzieję, że ósemka pojawi się koło Wielkanocy, tzn. przed :) schudnę10kg - czy masz bloga? Jeśli tak, rzuć linkiem, co? :) falka - to prawda, już niedługo sezon na rower w realu ;) Choć jak w nocy zobaczyłam masę śniegu za oknem, to zaczynam wątpić w wiosnę... Linka - a ile lat ma Twoja córeczka? Mój ponad czteroletni syn śmiga na czterech kółkach, w tym roku będziemy go poduczać do jazdy na dwóch. Do tej pory nie jest żadnym partnerem do jazdy na wspólne wycieczki. Ja lubię jeździć szybko, a z Młodym to niemożliwe. Na rowerze mojego męża jest fotelik dla dziecka, ale też ogranicza tempo jazdy. Wciąż więc czekam na to, aż syn będzie dobrze jeździł na dwukołowym i zobaczymy, jak z tymi rodzinnymi wycieczkami będzie :)
czwartek, 11 marca 2010
Wsparcie Was - blogerek jest nieocenione :) Wzorowo dziś wypełniłam dietetyczne plany. Po raz pierwszy jadłam obiad w pracy, dałam radę i czas się nawet znalazł ;) Rano się zważyłam - 92,7 kg. Waga więc spada i za chwilę będzie niższa niż przed pasmem odstępstw. Super :) Jeśli w weekend będzie mniej niż 92 kg - poczekam na wyznaczoną sobie w niedzielę nagrodę - kawałek ciasta. Jeden :) Uwielbiam piec, zwłaszcza dla przyjaciół. Przyjdą do nas w niedzielę na kawę, mają jak najlepsze zdanie o moich umiejętnościach cukierniczych. Dam im więc ciasto do domu :))) Linko - czekam na to ciepło i inaugurację sezonu rowerowego. To jedyna aktywność fizyczna, która mi sprawia autentyczną przyjemność. Mam nadzieję, że szybko zażegnam przesilenie, które strasznie mnie obecnie zamula...
środa, 10 marca 2010
Właśnie wpadłam między rozjazdami do domu. Tylko po to, by zrobić sobie obiad - dokładnie wg wskazań dietetyczki - właśnie go jem - dorsz w warzywach - pycha! :) Od rana jestem bardzo grzeczna dietetycznie. Tak to już jest zwykle - do południa w pracy, w biegu - jem jak należy. Najgorsze są późne popołudnia - kiedyś to był czas największego szamania. Teraz muszę sobie szukać zajęcia, ćwiczyć podczas zakupów silną wolę. Dzisiejsze popołudnie mam wypełnione pracą, wrócę do domu tuż przed porą kolacji, więc już wiem, że nie będzie raczej pokus i czasu na nie. Pakuję więc do torby 150 kalorii owoców i znikam do pracy :) Ps. Rano było na wadze dokładnie 93,0 kg. Nie jest więc źle, coś drgnęło. Jeśli nadal będę zdyscyplinowana, wiem, że kilogramy polecą. Hej motywacjo, przybywaj! :) |
O autorze
Zakładki:
Blogi odchudzających
Odchudzanie w sieci
Pokusa
Suwaczki
Trochę ruchu
![]()
|